Opcje binarne uzasadnionych lub scam? Eddy wyjaśnienia!

trading-643723_640Opcje binarne spekulować uproszczony powiedział to, w jakim kierunku szczególności podstawowej opracowane do pewnego momentu. Jako nowicjusz powinien skupić się na handlu z prostego połączenia lub wprowadzenia opcji jednak. Zasadniczo charakteryzuje się handlu Opcje binarne perspektywą wysokich zysków, ale również wysokiego ryzyka muszą być przestrzegane. Produkt „binarnego” jest stosunkowo łatwe, jak opcje classic znacznie łatwiej zorganizowany i zrozumiałe.

Porównanie jest wart

Kiedy porównanie brokerów opcji binarnych należy podjąć na usługi, jak również na warunkach handlowych. Czy broker jako konto demo i handlu w telefonie komórkowym? Handlują platformy i wsparcia niemieckojęzycznego? Jak wiele wartości bazowej są bonus w które kategorie aktywów zbywalne, ile jest minimalna kwota depozytu, jak wysokie? Te i inne pytania pomoże pamiętać wszystkie ważne punkty podczas porównywania.

Opcje binarne, które handlu oferty będą dostępne?

Binary Opcje Broker umożliwia handel Zacznę od tych instrumentów finansowych. Oprócz opcji prosta teraz nawet więcej wariantów są dostępne, takich jak na przykład jeden dotknąć opcji lub handlu granicy.

Obrotu warunki idealna minimalny depozyt: koszty różnią się

Otwarcie rachunku jest bezpłatne dla brokerów opcji binarnych. Istnieje nie opłaty za utrzymanie konta lub zamówienia koszty, podobnie jak w przypadku na przykład w handlu papierami wartościowymi, również. Zasadniczo, handel jest tak wolna, tam są opłaty tylko wtedy, gdy ktoś – lub wypłaty. Co to jest minimalna kwota depozytu dla opcji binarnych, jak to będzie się różnić od broker broker. Niektórzy dostawcy, handlu od 50 euro minimalna wpłata jest możliwe, inne wymagają minimalnej wpłaty na obszarze czterech cyfr.

Są jeszcze inne różnice dotyczące handlu całkowity wolumen obrotu. Podczas gdy niektóre firmy oferują możliwość handlu pięć euro, maksymalnie 25 euro za zwłokę z innymi brokerami. Warto w każdym razie przed wymagany minimalny depozyt i minimum handlu kwoty aby dowiedzieć się, zanim handlowców wybrać brokera. Bo tylko początkujących w handlu online chce lub może oszczędzić na początek nie ma większych sum.
Wniosek: Otwieranie i funkcjonowanie konta handlowego jest zwykle wolne od opłat i również na zamówienie koszt jest anulowana dla opcji binarnych. Kwota minimalna kwota depozytu i minimum obrotu kwotę dla opcji, różnią się od dostawcy do dostawcy. Jeśli zastosujemy kilka wskazówek i porad jako początkujący, to masz duże szanse, aby skutecznie działać jako opcje binarne. Oto pięć porady dla udane handlu Opcje binarne.

Pięć ciekawych porad są wymienione poniżej:

  • Jako początkujący wybierz brokera, który oferuje utratę ochrony (np. podczas Bdswiss) lub funkcja close. Bo w ten sposób można zachować wszelkie straty w granicach.
  • Nie ustawy z jelit, czuje, ale skupić się na konkretnych strategii dla którego wcześniej wybrałeś.
  • Nigdy nie używać całego konta do opcji. Wielu ekspertów radzę nie więcej niż 2-5% (w zależności od jak agresywne obrotu) do inwestowania w opcji. Bo tylko tak możesz mieć jeszcze „rezerw” zrekompensować wszelkie straty.
  • Użyj początkowo jedynie stosunkowo niewielkich kwot, na przykład pięć lub dziesięć euro. Dopiero po kilku udanych transakcji należy powoli zwiększyć wykorzystanie. Broker z niski wolumen obrotu szumu, jak o Opteck, są tak korzystne.
  • Niech nie drażniące przez plotki, które mówią w opcji binarnych oszustw. Bo w zasadzie, opcje binarne są poważne, ale nawet bardzo ryzykowne instrumenty finansowe, tak, że w szczególności w regulowane brokerzy nie z pytaniem: „Opcje binarne, oszustwa lub poważnego?” musi zajmować.

 

Wódka premium w supercenie

80383_2O_NEP_Launch_Crate_M6.inddEkskluzywną wódkę Smirnoff Black można teraz kupić w niższej cenie. Nowa strategia cenowa połączona jest silną kampanią promocyjną w handlu nowoczesnym, tradycyjnym i HoReCa. Dystrybutor przygotował także konkurs dla klientów, którzy konkurowali na pomysły wydania pieniędzy zaoszczędzonych po obniżce ceny Smirnoff Black.

Smirnoff Black to wódka klasy deluxe. Swoją wysoką jakość zawdzięcza unikalnemu procesowi czterokrotnej destylacji oraz filtracji. Smirnoff Black jest wytwarzany w małych partiach, w tradycyjnych miedzianych kadziach, gdzie uzyskuje swój łagodny smak oraz delikatny, owocowy aromat. Ta wódka została „skrojona” na miarę najbardziej wyrafinowanych potrzeb, stworzona z myślą o konsumentach, którzy sięgają po najlepsze.

Obniżka ceny Smirnoff Black jest częścią strategii promocyjnej marki. Plasuje to produkt w środku przedziału cenowego dla wódek z segmentu superpremium i mieścić się będzie w przedziałach odpowiednio: do około 50 zł dla pojemności 0,7 l i do około 40 zł dla pojemności 0,5 l. Decyzja o zmianie ceny Smirnoff Black jest odpowiedzią dystrybutora, firmy Diageo, na zmiany warunków na polskim rynku wódki, na którym sprzedaż koncentruje się właśnie wokół tych dwóch punktów cenowych. Nowa, zgodna z wymogami rynku cena odpowie również na oczekiwania konsumentów.

Wraz ze zmianą pozycjonowania cenowego, Smirnoff Black będzie wspierany intensywnymi działaniami promocyjnymi. Nowa, potwierdzona w badaniach konsumenckich kampania wizerunkowa, podkreśli rozrywkowy charakter oraz wysoką jakość marki. Smirnoff Black będzie również promowany w najlepszych klubach w całej Polsce oraz w sklepach handlu tradycyjnego i nowoczesnego, dla których przygotowano materiały ekspozycyjne zgodne z nową linią kreatywną dla marki.

Obecnie rusza w Polsce odsłona dużej kampanii globalnej dla produktu – Smirnoff Nightlife Exchange .

Więcej informacji o marce Smirnoff Black, przepisy na wyjątkowe drinki na bazie produktu i relacje z wydarzeń z udziałem marki na stronie  http://www.wybierzblack.pl

Galerie nie zniszczą handlu przy głównych ulicach

Handlowcy nie uciekają z głównych ulic polskich miast. Nowe centra handlowe nie do końca są konkurencją dla prestiżowych ulic handlowych.
Takie wnioski płyną z raportu przygotowanego przez ekspertów z Jones Lang LaSalle. Agencja przeprowadziła ankietę wśród handlowców działających na głównych ulicach największych miast Polski. Sygnały dla tego segmentu rynku są dość optymistyczne.
Zdaniem analityków, ulice handlowe to alternatywny kanał dystrybucji w stosunku do centrów handlowych, nie będący wobec nich konkurencją.
Większość najemców prestiżowych lokalizacji w centrach miast nie jest zainteresowana galeriami handlowymi, bo przyciągają one inny profil klientów. Co mówią na ten temat sami handlowcy?
Z badań Jones Lang LaSalle wynika, że tylko 21 proc. z nich osiąga przy głównych ulicach wyższe niż w centrach handlowych obroty z metra kwadratowego. Co ósmy skarży się zaś na obroty o ponad połowę mniejsze.
Równocześnie jednak ponad 70 proc. ankietowanych nie zdecydowało się na zamknięcie lokalu przy ulicy handlowej w odpowiedzi na pojawienie się w okolicy nowej galerii handlowej. W dodatku zdecydowana większość handlowców (niemal 80 proc.) przyznaje, że odnotowała spadek obrotów w czasie ekspansji centrów handlowych. Najemcy woleli więc przeczekać gorszy okres i nadal handlować w centrum miasta.
Polskie ulice handlowe przetrwały też ekspansję banków, które kilka lat temu groziły wykupieniem najatrakcyjniejszych lokalizacji i przyduszeniem handlu i gastronomii w centrach miast. Kryzys zmusił instytucje finansowe do renegocjacji umów i zamknięcia części placówek.
Jaie są powody otwierania sklepu przy ulicy handlowej? Przede wszystkim – większa rozpoznawalność, czasem wręcz taki jest wymóg międzynarodowej marki, która w centrach handlowych pojawić się nie ma prawa. Handlowcy liczą też na zdobycie nowej grupy klientów.
Marketingowe atuty wynikają z charakteru ulic handlowych – często pełnych turystów, o dużym przepływie ludności i dobrej komunikacji publicznej.
Najpoważniejszymi barierami dla rozwoju polskich ulic handlowych są, zdaniem ekspertów, zwyczaje zakupowe Polaków (na rynku zdominowanym przez centra handlowe), ale także – brak parkingów w centrach miast, zły stan techniczny budynków, brak wpływu na otoczenie i warunki klimatyczne.
Z tym ostatnim niewiele można zrobić, choć w krajach o podobnym klimacie ulice handlowe kwitną. Na pozostałe problemy duży wpływ mają władze lokalne. Często są one właścicielami dużej części nieruchomości, więc powinny prowadzić spójną politykę wobec najemców. Wiele marek zniechęca tymczasem sąsiedztwo budek z kebabem. Uporządkowanie i rozwój ulic handlowych przyciągnie nowych inwestorów.
Tymczasem pod tym względem prześcigają nasze miasta nie tylko Londyn i Paryż, ale także Praga i Budapeszt.
Jedna trzecia lokali przy ulicach handlowych to sklepy z odzieżą, obuwiem i dodatkami, kolejną jedną trzecią stanowią lokale gastronomiczne, kosmetyczne, perfumerie, apteki i sklepy spożywcze.

Emperia i Eurocash: biznesowe konkury

042301_r0_620Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów przyjął do rozpatrzenia wniosek o przejęcie kontroli nad Emperią Holding przez Eurocash. Zarząd pierwszej ze spółek ocenił ofertę konkurenta jako zaniżoną, przyznaje jednak, że połączenie firm ma ekonomiczny sens. Kolorów sytuacji dodaje rosnący kurs akcji Emperii.

Zgodę na duży skup akcji własnych (nawet za 500 mln zł) może podjąć nadzwyczajne walne zgromadzenie akcjonariuszy Emperii, zaplanowane na 13 października. Zarząd spółki rekomenduje odrzucenie scenariusza przejęcia, ponieważ proponowany parytet wymiany – 3,76 akcji Eurocashu za jeden walor Emperii – jest dla współwłaścicieli lubelskiej firmy niekorzystny.

Jeśli brać pod uwagę ostatnie notowania giełdowe, rzeczywiście wskazane byłoby inne rozliczenie. W poniedziałek przed godziną 11.00 akcje Emperii kosztowały 107 zł, a Eurocashu 23,67 zł. To dawało parytet wymiany na poziomie ponad 4,5. Na zamknięcie sesji ceny spadły odpowiednio do poziomu 102,90 zł oraz 23,60 zł.

Zarząd Emperii nie określił, jaki parytet byłby dla niej satysfakcjonujący. – Znacząco odbiega on od propozycji Eurocashu – skwitował jedynie w rozmowie z „Parkietem” Artur Kawa, prezes spółki.

Zysk to nie tylko rozliczenie walorów

Eurocash (właściciel m.in. sieci sklepów abc, Delikatesów Centrum i hurtowni cash&carry) nie rezygnuje ze swoich planów. Już tydzień temu złożył w UOKiK wniosek w sprawie przejęcie kontroli nad Emperia Holding.

Prezes spółki Komornik podkreśla, że wysokość parytetu wymiany akcji to nie jedyna możliwa korzyść z połączenia. – Przed podjęciem decyzji w sprawie naszej oferty połączenia akcjonariusze Emperii, poza parytetem wymiany akcji, powinni wziąć pod uwagę jeszcze jeden bardzo ważny czynnik. Według moich obliczeń efekty synergii wynikające z połączenia obu spółek przyniosą w ciągu roku co najmniej 150 mln zł zysku na poziomie EBITDA. W przeliczeniu na jedną akcję Emperii daje to aż 30 zł, co będzie dodatkową premią za połączenie – wypowiedź Luisa Amarala, prezesa Eurocash cytuje „Puls Biznesu”.

Istotnie, połączenie dwóch firm o tak dużej pozycji na rynku dystrybucji i handlu detalicznego FMCG przyniesie zyski choćby w postaci lepszych warunków zakupu towarów od producentów oraz optymalizacji systemu logistycznego. Poza tym Eurocash sygnalizuje chęć sprzedaży sieci sklepów Stokrotka po ewentualnej fuzji.

Obrona przez skup akcji

Z końcem ubiegłego tygodnia holding z Lublina przeszedł do kontrofensywy. Pierwszym narzędziem obrony przed wrogim przejęciem ma być skup akcji własnych – do 20 procent kapitału zakładowego. Decyzją zarządu spółka przeznaczy na ten cel kwotę nieprzekraczającą wysokości specjalnie utworzonego kapitału rezerwowego, czyli 40 mln zł. Zgody na dalszy skup w celu umorzenia do 25 procent kapitału zakładowego i kwoty 500 mln zł może udzielić zgromadzenie akcjonariuszy, zwołane na 13 października.

Eksperci rynkowi podkreślają, że celem buy backu jest bez wątpienia podbicie kursu akcji, a przynajmniej utrzymanie go powyżej parytetu zaproponowanego przez  Eurocash. Dobre notowania mają zniechęcić akcjonariuszy do przyjęcia oferty wymiany i wykazać, że Emperia, także solo, jest bardzo dobrze rokującą inwestycją.

Jak pisze „PB”, drugim torem przeciwstawienia się strategii Eurocash ma być podwyższenie kapitału zakładowego Emperii przez wyemitowanie do 755 758 nowych akcji bez prawa poboru. Ich cena emisyjna została ustalona przez radę nadzorczą na poziomie 86 zł.

– Naszym celem jest zdobycie finansowania przeznaczonego na rozwój spółki, nabywanie akcji lub udziałów innych spółek oraz skrócenie procesu emisji akcji. W konsekwencji pozwoli to Emperii zwiększyć swoje zdolności operacyjne, umocnić pozycję jednego z czołowych przedsiębiorstw działających na rynku dystrybucji artykułów FMCG oraz zwiększać siłę zakupową i możliwości elastycznego reagowania na zapotrzebowanie rynku. Jak już deklarowaliśmy, wszystkie podejmowane przez nas działania zmierzają do podnoszenia wartości spółki – powiedział w „PB” Artur Kawa, prezes zarządu.

Dalsze scenariusze

Luis Amaral podkreślił, że oferta wobec Emperii nie podlega negocjacji. Jeśli zgody na przecięcie nie wyrazi minimum 51 procent akcjonariuszy, Eurocash rozważy inne możliwości rozwoju. Spółka nie ukrywa, że jej celem jest konsolidacja rynku, ponieważ tylko w ten sposób zrzeszone pod szyldem Eurocash sklepy detaliczne będą mogły konkurować z dużymi, międzynarodowymi sieciami handlowymi.

Zarząd planuje podwoić zasięg dystrybucji i osiągnąć roczne przychody na poziomie 20 mld zł. Na realizację tych założeń wyznacza sobie okres maksymalnie pięciu lat.

Emperia także dąży do przejęcia innych spółek, co więcej nie wyklucza złożenia w przyszłości kontrpropozycji Eurocashowi. Na razie ogłosiła plan dywidendowy na najbliższe trzy lata. Zgodnie z zapowiedziami wśród akcjonariuszy zostanie podzielone 40 procent skonsolidowanego zysku grupy (do tej pory spółka na dywidendę przeznaczała 15-20 procent zysku). Z szacunków zarządu wynika, że z zysku za 2010 r. wypłata osiągnie kwotę 2,37 zł na akcję (zysk na akcję powinien wynieść 5,93 zł). Z zysku za 2011 r. akcjonariusze dostaną 3,56 zł za akcję (szacowany zysk na akcję to 8,89 zł), a z zysku za 2012 r. – 4,56 zł (11,41 zł zysku na akcję).

Analitycy oceniają te prognozy jako wysoce optymistyczne, a nawet przesadzone. – Spółka nie podała żadnych założeń do swoich szacunków (np. w sprawie przejęć, sprzedaży majątku, środków pozyskanych z upublicznienia spółek zależnych), a według mnie przedstawione prognozy zupełnie się rozjeżdżają. Spółka chce inwestować ogromne sumy w kolejnych latach, jednocześnie zwiększając dywidendę oraz zmniejszając zadłużenie. Wydaje mi się to niemożliwe, nawet przy wynikach prognozowanych przez zarząd. A dodatkowo jeszcze przecież sporo gotówki zostanie przeznaczonych na skup akcji własnych – podsumowuje w „Parkiecie” Tomasz Manowiec z Biura Maklerskiego BGŻ.

Komu ostra konkurencja przysporzy klientów?

customer-1251735_640Dyskonty, podobnie jak sklepy innych formatów, reagują na zmiany w branży spożywczej. W porównaniu z Barometrem cen sprzed pięciu tygodni, we wszystkich sieciach więcej trzeba zapłacić za pieczywo, mąkę, cukier, jabłka i pomidory. Końcowe rachunki wzrosły jednak mniej niż sugerowałby to sytuacja na rynku.

O przyczynach wzrostu cen pieczywa, wyrobów zbożowych, owoców i warzyw pisaliśmy już wielokrotnie. Część podwyżek dotarła do sieci dyskontowych z opóźnieniem, ponieważ stosują one długoterminowe umowy z kontrahentami. Mimo wzrostu cen na giełdach towarowych i w obrocie hurtowym, dyskontom wciąż udaje utrzymać podobny poziom cen, jak przed kwartałem. Determinuje to bardzo silna konkurencja, która panuje wśród sieci dyskontowych. Taka polityka wystawia na szwank płynność finansową dostawców, jednak klientom przynosi wymierne korzyści.

Gdy porównujemy rachunki z różnych sklepów, okazuje się, że ceny niektórych towarów są dosłownie identyczne lub różnią się maksymalnie o 20 gr. Masło i woda niegazowana we wszystkich trzech sieciach były sprzedawane odpowiednio po 3,49 zł i 59 gr. Ceny kurczaka, mąki, cukru, jabłek, pomidorów, piwa oraz wódki były niemal takie same. W przypadku pozostałych produktów z zestawienia Handel-Net różnice bardzo rzadko przekraczały 2 zł.

Ostra gra rynkowa sprawia, że wysokość końcowego rachunku jest na bardzo wyrównanym poziomie. We wrześniu ponownie zwyciężyło Netto – 88,23 zł (2,36 zł więcej niż pięć tygodni temu). Pozycję lidera zawdzięcza głównie bardzo dobrej cenie sera żółtego 9,99 zł (o około 5 zł mniej niż konkurenci) oraz kawy rozpuszczalnej – 4,79 zł (wobec 9,89 zł w Biedronce i 9,99 w Lidlu). Te dwie pozycje dają w sumie 10 zł, więc ponad dwie trzecie przewagi cenowej Netto. W Lidlu za nasz koszyk zapłaciliśmy 103 zł (spadek o 3,86 zł), w Biedronce – 104,55 zł (więcej o około 1,50 zł).

Jakimi klientami są Polacy?

acnielsenPolacy przywiązują się do miejsc, gdzie robią zakupy znacznie bardziej niż do marek produktów wkładanych do koszyka – wynika z badania Shopper Trends 2010 firmy ACNielsen, która analizuje postawy i zachowania konsumentów w 50 krajach.

Statystycznie w Polsce równie chętnie robimy zakupy w hipermarketach, jak i w tradycyjnych, osiedlowych sklepach (udział tego kanału dystrybucji regularnie spada, jednak wciąż wynosi około 50 procent). W obu przypadkach największe znaczenie ma odległość placówki od miejsce zamieszkania. To ona bardziej, niż cena, czy wybór artykułów decyduje o tym, gdzie robimy zakupy.

Warzywa na straganie, proszek w markecie

W małych sklepach najchętniej kupujemy świeże owoce i warzywa, do hipermarketów chodzimy zaś po chemię gospodarczą i produkty o przedłużonej trwałości.

Nic dziwnego, że w porównaniu z bliskimi nam kulturowo i gospodarczo krajami uważani jesteśmy za tradycjonalistów. Klienci w Czechach, na Słowacji lub na Węgrzech największą część domowego budżetu zakupowego wydają w placówkach handlu nowoczesnego – robi tak 72 do 85 procent konsumentów w wymienionych krajach (dotyczy to także świeżej żywności).

Może dlatego jest tam tak wiele sklepów wielkopowierzchniowych. Na milion Polaków przypada tylko 6 hipermarketów, podczas gdy na taką samą liczbę obywateli Węgrzy mają ich 11, Słowacy – 19, a Czesi – 23.

Nielojalna kobieta z siatami

Zdecydowanie częściej o domowe sprawunki dbają Polki, chociaż coraz częściej wśród sklepowych półek można spotkać młodych mężczyzn (18 – 34 lata). Oni też chętniej przejmują codzienne obowiązki kulinarne lub sugerują, co powinno znaleźć się na liście zakupów. Sprawia to, że dla producentów żywności panowie stają się ważnym celem marketingowym.

Bez względu na płeć jesteśmy tak samo lojalni, a właściwie nielojalni wobec marek. Produkty są naszymi ulubionymi dopóki są łatwo dostępne, tzn. znajdziemy je w pobliskim sklepie albo oferowane są w promocyjnej cenie. W przeciwnym razie wybieramy towar innego producenta.

Tylko 17 procent Polaków zdecyduje się szukać konkretnego proszku do prania w kolejnym punkcie handlowym. Na Węgrzech zrobiłaby tak co trzecia osoba, a w Czechach co czwarta. Wobec marek artykułów spożywczych poziom lojalności w naszym kraju jest jeszcze niższy. To daje duże pole do popisu przy wprowadzaniu nowości i wpasowuje się we współczesne tendencje handlowe.

Promocje lubią wszyscy

W Europie Środkowo-Wschodniej znamy się na cenach i najczęściej zauważamy ich zmianę. W tym względzie pilniejsi od Polaków są Węgrzy (95 procent dobrze zorientowanych klientów), jednak nad Wisłą zaledwie 5 procent mniej nie zwraca uwagi na metki na towarach.

Sugerujemy się też promocjami. Trzy czwarte polskich klientów chętnie z nich korzysta, choć tylko jeden na 20 aktywnie szuka obniżek podczas robienia zakupów.

Eksperci o najważniejszych trendach w handlu

download-1013981_640Sprzedaż przez internet, programy lojalnościowe, czy franczyza to najpopularniejsze kierunki rozwoju handlu detalicznego i hurtowego. Konsolidacje oraz łączenie się firm dystrybucyjnych z sieciami detalicznymi to kolejne tematy, które kształtują polski rynek handlowy.

Wychodząc naprzeciw głównym trendom i oczekiwaniom branży handlowej zapraszamy do udziału w konferencji „MultiRetail Forum”, która odbędzie się 13 października 2010 r. w hotelu Polonia w Warszawie.

W programie konferencji znalazły się wystąpienia i dyskusje o najważniejszych trendach w handlu, skutecznych strategiach i sprawdzonych formatach handlowych takich jak m.in.:

  • jakie są prognozy dla handlu detalicznego i hurtowego?
  • jak zmienia się rynek handlowy w kontekście integracji dystrybucji z detalem?
  • czy są jeszcze miejsca na kolejne fuzje i przejęcia w handlu?
  • jakie formaty są efektywne dla handlu, i w jakich jest klient?
  • czy franczyza jest nadal skutecznym sposobem na szybki rozwój sieci?
  • e-commerce – szansa czy zagrożenie?
  • programy lojalnościowe w handlu – moda, trend czy konieczność?
  • jakimi innowacjami może pochwalić się polski rynek handlowy?
  • gdzie szukać powierzchni handlowej dla sektora handlowego?

Na imprezie gościć będą przedstawiciele kadry zarządzającej takich sieci handlowych jak m.in.: EKO Holding, Grupa MPT, Alma Market, Kolporter Sieci Handlowe, Kolporter Service, Kolporter Holding, Kolporter DP, POLOmarket, HDS, Lekkreland. Przedstawicieli największych firm doradczych i badawczych, m. in.: Roland Berger Strategy Consultants, KPMG, Enterprise Investors, Gfk Polonia, ACNielsen, Akademia Rozwoju Systemów Sieciowych i wiele innych firm…

Konferencja ma na celu również wymianę dobrych praktyk w zakresie rozwoju i zarządzania handlem detalicznym i hurtowym. Udział w konferencji daje doskonałą okazję do nawiązania nowych, jak również do podtrzymania już posiadanych kontaktów biznesowych z profesjonalistami z branży handlowej.

Szczegóły na: http://scc.com.pl/konferencje/fmcg/mrf_pl/

Proste transakcje zakupowe odchodzą do lamusa

W miarę jak światowa gospodarka podnosi się z kryzysu, handel ponownie staje się jedną z kluczowych gałęzi ekonomii. Zapewnia wzrost gospodarczy, nowe miejsca pracy. Jednocześnie podlega stałym przeobrażeniom, które są efektem zmian technologicznych, demograficznych i kulturowych.

O nowych trendach na razie najgłośniej mówią eksperci i rynkowi analitycy. Powoli jednak przygotowują się też do nich inwestorzy oraz właściciele nieruchomości handlowych. Tworząc strategie rozwoju firmy na najbliższe lata, zmianę profilu konsumenta powinni uwzględnić przedstawiciele każdego elementu procesu sprzedaży i kupna – również producenci, operatorzy sieci handlowych i właściciele sklepów.

Klient na pierwszym planie

Specjaliści uważają, że w ciągu najbliższych 10 lat handel w znaczeniu globalnym czeka odejście od klasycznego modelu transakcji. Zmieniają się wymagania klientów i to oni zaczynają z wolna dominować nad handlowcami i producentami. Ci z kolei będą zmuszeni dostosować się do nowego profilu konsumenta. Wziąć pod uwagę m.in. czynniki demograficzne i kulturowe. To, że osoby urodzone krótko po II wojnie światowej, tworzące wyż demograficzny przechodzą na emeryturę. Że w krajach rozwiniętych dramatycznie spada liczba osób młodych. A mężczyźni są teraz zaangażowani w zakupy, jak nigdy w historii.

Można podejrzewać, że do Polski nowe trendy handlowe przyjdą z opóźnieniem, ponieważ jako klienci zachowujemy się dość konserwatywnie. Do głosu dojdzie jednak pokolenie „wychowane” już przez placówki handlu nowoczesnego, aktywnie korzystające z internetu jako kanału dystrybucji. Ich potrzeby będą determinowały strategie sprzedażowe.

– Region środkowoeuropejski nie uniknie zmian, jakie zachodzą w Europie Zachodniej, w tym rosnącego znaczenia handlu internetowego, starzejącego się społeczeństwa, czy wpływu, jaki nowoczesne technologie mają na codzienne życie i zachowania konsumentów. Handel internetowy jest fenomenem, który pozwala na dotarcie do konsumentów bez ograniczeń lokalizacyjnych, które narzuca tradycyjna forma handlu i dlatego też sieci handlowe powinny szukać sposobów dotarcia do konsumenta wykraczających poza tradycyjną formę handlu – twierdzi Beatrice Mouton z Jones Lang LaSalle (firmy zajmującej się finansowymi i specjalistycznymi usługami w dziedzinie nieruchomości oraz zarządzania inwestycjami), która opublikowała raport o przyszłości sprzedaży detalicznej „Handel2020”. – Dzięki internetowi konsumenci są bardziej wyedukowani i świadomi rynku, dlatego też centra handlowe muszą przygotować bogatą ofertę opartą na jakości i zabawie, skoncentrowaną na produktach, usługach i rozrywce niedostępnych w sieci. Działania te muszą odwoływać się do zmysłów, których nie da się zaspokoić korzystając z internetu, w tym dotyku, smaku i zapachu, potocznie zwanych czynnikiem latte – dodała Beatrice Mouton.

Sprzedaż to tylko część zakupów

Dokonanie transakcji kupna-sprzedaży to tylko fragment wizyty klienta w sklepie. Handlowcy wiedzą także, że korzystny finał, z punktu widzenia wysokości obrotu, nie zawsze ma miejsce. I nie tylko dlatego, że klient nie znalazł tego, czego szukał, ale również ze względu na to, że do sklepu wcale nie przyszedł, aby kupować.

Wiedząc o tym, sprzedawcy, właściciele sklepów oraz menedżerowie sieci handlowych powinni zaoferować wartości, czy usługi wykraczające poza tradycyjne, proste transakcje zakupowe. Eksperci przygotowujący „Handel2020” sugerują „Wyjście poza handel”. – Ekspansja klonów sklepów sprzedających podobne produkty w podobny sposób staje się coraz mniej opłacalna. Sklepy zlokalizowane na głównych ulicach, czy w centrach handlowych potrzebują wykreować specyficzny wizerunek marki i zjednać sobie społeczność lojalnych klientów, a następnie zbudować relację opartą również o atmosferę towarzyszącą robieniu zakupów i włączyć klientów w swoje działania. Przykładowe inicjatywy, które powstały w Europie obejmują otwarte przestrzenie, w których wyodrębniono miejsca przeznaczone pod funkcje edukacyjne, sportowe oraz kulturalno-rozrywkowe – wyjaśniła Beatrice Mouton.

Zmiana wewnątrz, zmiana z zewnątrz

Nowe podejście do klienta będzie też wymagało pewnych zabiegów dotyczących organizacji przestrzeni. Obiekty handlowe dysponują ogromną przestrzenią i przy odpowiedniej wizji mogą przekształcić się w miejsca oferujące wiele zróżnicowanych produktów i usług, będących uzupełnieniem oferty handlowej. Mimo utrwalonej nazwy, galerie handlowe są coraz mocniej nastawione są na pełnienie roli wielobranżowego centrum, gdzie można załatwić sprawy, ale też miło spędzić czas. Stąd w nowopowstających obiektach projektuje się poza sklepami nie tylko sale kinowe, restauracji i kręgielnie, ale także kluby fitness, centra medyczne, gabinety kosmetyczne, czy odnowy biologicznej.

Rozbudowywanie funkcji rozrywkowych, kulturalnych i zdrowotnych jest naturalną konsekwencją zmiany nastawienia klientów. Przyszłość handlu będzie opierała się na oferowaniu konsumentowi autentycznego, opartego na emocjach, dodatku do zakupów oraz dostępu do lokalnego, europejskiego lub globalnego produktu wraz z wysokiej jakości usługą dodatkową.

Do zmian przygotowują się już niektóre sieci handlowe. – Zdajemy sobie sprawę, że sama sprzedaż to za mało. Tym zresztą Drogerie Natura najbardziej odróżniają się konkurencji, która przyjęła formę supermarketu z kosmetykami i artykułami gospodarstwa domowego. Relacje z klientem budujemy na podstawie wysokiego poziomu obsługi. Nasz personel służy fachową poradą każdemu. Będziemy rozwijać się w tym kierunku – zapowiedział Wojciech Filipczyk, prezes Polbity, operatora sieci drogeryjnej.

Elementem strategii Drogerii Natura na najbliższe lata jest uruchomienie sklepów o większej powierzchni. W tej chwili sklepy sieci mają 100-250 mkw. (jest ich w Polsce 230). Firma przygotowuje aranżację lokali 350-metrowych. – Nie chcemy rezygnować z żadnej kategorii artykułów, do której przywykli nasi klienci. Planujemy jednak rozbudować dział kosmetyków kolorowych. Myślimy zarówno o powiększeniu asortymentu, jak i uzupełnieniu oferty o porady eksperckie. Takie są oczekiwania konsumentów i my nie zamierzamy stać tyłem do nich – zdradził Wojciech Filipczyk.

Sprzedawcy cenieni na rynku pracy

hand-997392_640W sierpniu mieliśmy do czynienia z pozytywnymi prognozami dotyczącymi rynku pracy, mówiącymi o dalszym wzroście poziomu zatrudnienia. Przewidywania na kolejne miesiące są jednak mniej optymistyczne niż kwartał temu – wynika z raportu opracowanego przez portal www.eGospodarka.pl. W gronie najchętniej zatrudnianych specjalistów pozostają sprzedawcy, informatycy i inżynierowie.

Jak szacuje Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej, stopa bezrobocia na koniec sierpnia spadła w porównaniu do lipca 2010 r. o 0,1 procent i wyniosła 11,3 procent. W analogicznym okresie ubiegłego roku wskaźnik ten wzrósł z 10,7 procent do 10,8 procent. W sierpniu 2010 bezrobocie spadło w dziewięciu województwach – najsilniej w łódzkim i wielkopolskim (o 0,2 procent), wzrosło tylko w województwie mazowieckim o 0,1 procent.

Bezrobocie spadnie, ale nieznacznie

Na decyzje pracodawców o zatrudnieniu dodatkowego personelu wpływ ma względnie dobra sytuacja gospodarcza – przedsiębiorstwa dużo chętniej niż jeszcze kilka miesięcy temu przyjmują nowych pracowników. Wyniki badania „Barometr Manpower Perspektywy Zatrudnienia dla IV kwartału 2010 r.” wskazują jednak na niewielkie pogorszenie się koniunktury na polskim rynku pracy w nadchodzących trzech miesiącach. Pomimo niższej prognozy netto zatrudnienia niż przed kwartałem, optymizm polskich pracodawców pozostaje bardzo silny w porównaniu z wynikami 17 krajów badanych w Europie.

19 procent pracodawców planuje zwiększenie całkowitego zatrudnienia, 8 procent przewiduje redukcję liczby etatów, a 71 procent badanych szacuje brak zmian personalnych w IV kwartale 2010 r. W porównaniu z ubiegłym kwartałem odnotowano umiarkowany spadek prognozy o 7 procent, natomiast w ujęciu rocznym prognoza wzrosła o 6 procent.

Największe intencje do tworzenia nowych etatów obserwowane są wśród pracodawców z sektora publicznego i produkcja przemysłowej. Pod względem zróżnicowania regionalnego, największy optymizm w zatrudnianiu pracowników wykazują firmy z woj. małopolskiego i śląskiego. Dobre perspektywy maja też województwo łódzkie, mazowieckie, dolnośląskie i opolskie. Najniższą prognozę netto zatrudnienia w badaniu Manpower odnotowano w województwach: kujawsko-pomorskim, warmińsko-mazurskim i pomorskim.

Dobry sprzedawca zawsze w cenie

Sierpniowa branżowa lista najczęściej poszukiwanych pracowników nieznacznie tylko zmieniła się względem miesiąca poprzedniego. Tradycyjnie już najczęściej szukanymi pracownikami są sprzedawcy. Cóż, to po części pochodna problemów przedsiębiorstw ze znalezieniem pracowników. Dobrzy sprzedawcy są specjalistami na wagę złota, dlatego też w wielu firmach poszukuje się ich nieustannie. W ósmym miesiącu roku kandydaci do pracy w działach sprzedaży mogli wybierać w ponad 12 tysiącach ofert zamieszczonych w serwisie www.praca.egospodarka.pl (przyrost liczby ofert względem lipca o 8,3 procent).Bez większych problemów pracę mogli znaleźć również specjaliści z zakresu informatyki oraz telekomunikacji – w sierpniu branży tej tyczyło ponad 4 800 ofert, o 5,7 procent mniej w poprzednim miesiącu.

Na propozycje mogą też liczyć chętni do pracy w call center, czy obsłudze klienta (4 700 anonsów, czyli minimalny spadek w porównaniu z poprzednim okresem). Na specjalistów z zakresu finansów czekało w sierpniu ponad 3 730 ofert (przyrost o 0,9 procent), a w zakresie zarządzania – 2 320 ofert (8,8 procent mniej). Często poszukiwani byli również budowlańcy (ponad 2 100 ofert, przyrost miesięczny o 5,6 procent). Wiele ofert pracy pochodzi także z przemysłu i przedsiębiorstw produkcyjnych.

Rośnie presja płacowa

Wzrost gospodarczy jest nadal niepewny, dlatego wielu przedsiębiorców nie ryzykuje nowych inwestycji. Co za tym idzie, wstrzymuje się z decyzjami o zwiększaniu zatrudnienia. – Plany może również nieco skomplikować rosnąca presja płacowa w firmach. Po nieurodzajnym lecie, obfitującym w nadzwyczajne zjawiska pogodowe, istnieje poważne ryzyko znacznego wzrostu cen żywności. Coraz więcej grup pracowniczych, popieranych przez związki zawodowe, sygnalizuje zamiary protestów w celu podwyżek – oceniła Beta Szkodzin, wydawca serwisu www.eGospodarka.pl.

– Te wszystkie czynniki niestety mają negatywny wpływ na kalkulacje przedsiębiorstw dotyczące zwiększenia zatrudnienia, szczególnie w przypadku przedsiębiorstw małych oraz mikroprzedsiębiorstw, których sytuacja finansowa jest bardzo napięta. Z racji swojej liczebności to właśnie małe firmy mają bardzo duży wpływ na ogólny poziom zatrudnienia, niestety to właśnie one mocno ucierpiały na skutek kryzysu. Z racji małej płynności są one również wyjątkowo wrażliwe na nawet małe zmiany koniunktury. Na szczęście reagują na nie najszybciej, więc w obliczu stabilnego wzrostu gospodarczego to właśnie one najszybciej tworzą dużą liczbę miejsc pracy. Dlatego kluczowe jest podtrzymanie tego wzrostu i ułatwienie działalności małym firmom – dodaje Beata Szkodzin.

Skuteczny marketing: jak to zrobić?

hand-895588_640Stale pogłębia się zainteresowanie innowacjami i projektami niestandardowymi wspierającymi działania marketingowe. Wykorzystanie nowych technologii, rosnąca rola reklamy w internecie, nieustanna komunikacja z konsumentem, nieszablonowe działania nakreślają kierunek pracy działów marketingu.

Wychodząc na przeciw oczekiwaniom i trendom rynkowym zapraszamy do uczestnictwa w konferencji Retail Innovation & Marketing Forum, która odbędzie się w dniu 10 grudnia 2010 r. w hotelu Marriott w Warszawie.

Podczas konferencji zaproszeni prelegenci postarają się odpowiedzieć na wiele nurtujących pytań, a w szczególności:

  • Co to jest mobile marketing i jak skutecznie korzystać z tych rozwiązań?
  • Komu udało się z powodzeniem zrealizować ciekawe akcje marketingowe z wykorzystaniem mobilnych rozwiązań?
  • Jak innowacyjnie wykorzystać mobilne rozwiązania?
  • Blog – jako narządzie promocji i komunikacji z konsumentem.
  • Jak blogi mogą spełniać swoje funkcje i być skuteczne w działaniach marketingowych?
  • Email marketing – jak niestandardowo zaskoczyć konsumenta?
  • Product placement – czy opłaca się angażować firmę w takie działania?
  • Social media marketing – trend, moda, czy konieczność?
  • Jak z powodzeniem zrealizować akcję marketingową z wykorzystaniem Facebooka?
  • Czy działania w ramach portali społecznościowych przekładają się na wielkość sprzedaży, lojalność konsumentów czy tylko na zwiększają rzesze fanów?
  • Programy lojalnościowe – czym jeszcze zaimponować konsumentowi?
  • Jak odnieść skuteczność działań marketingowych do konkretnych wyników sprzedażowych?

Na te i na wiele innych pytań postarają się opowiedzieć zaproszeni prelegenci, którzy swoje prezentacje zaprezentują zarówno w oparciu o case studies, jak również przedstawią sposoby i techniki dla realizacji innowacji w marketingu. Tematy zostaną przedstawione w oparciu o przykłady biznesowe z rynku polskiego i międzynarodowego takich firm jak m.in.: Schlecker, Tesco, Inter IKEA, Empik, SONY, Lenovo, Toyota, Suzuki, Polbank, Kucharek, Danone Activia, RMF FM, Dominos, KFC, Tacos, Starbucks, H&M, Calvin Klein.

Udział w konferencji daje doskonałą okazję do nawiązania nowych, jak również do podtrzymania już posiadanych kontaktów biznesowych z ekspertami od marketingu, promocji czy komunikacji. Retail Innovation & Marketing Forum skierowany jest głównie do dyrektorów i managerów ds. marketingu z firm handlowych, przedstawicieli agencji reklamowych i firm badawczych, dostawców innowacyjnych produktów i usług, ekspertów i specjalistów od marketingu oraz wszystkich zainteresowanych tematem.

Więcej informacji o konferencji oraz formularz zgłoszeniowy dostępne na stronie Retail Innovation & Marketing Forum.